Plan na dziś Kopa Kondracka wydaje się całkiem osiągalny.
Nastawienie pozytywne. "Głodni" zimowej wędrówki po dłuższej przerwie ruszamy na szlak.
Tu już po drugim śniadaniu na początku Doliny Małej Łąki.
Widoków to raczej w górze nie będzie.
Ledwo wypatrzyliśmy w tej mgle kozice.
Kolejny odpoczynek....
... i nabieranie sił przed dalszą wspinaczką.
Śniegu było sporo. No właśnie i to on był niemym bohaterem tego dnia. Początek szlaku bajka. Ciekawe wrażenia.
Czym wyżej jednak tym się robiło mniej ciekawie. Przyszedł moment gdzie szlak nie był już widoczny. Straciliśmy sporo czasu i sił żeby wracać na niego. Momentami zapadaliśmy się prawie po pas we śniegu. Tak, że sił wystarczyło nam tylko na wyjście na przełęcz. Mocno zmęczeni ale jak najbardziej pozytywnie wróciliśmy do samochodu. Zejście, momentami prawie zjazdy już nie wymagały tyle wysiłku.